Mamy już 2017 rok, więc warto podsumować rok ubiegły. Wiele razy zmieniałem sprzęt oraz horyzonty muzyczne w których chciałbym się rozwijać. Było mnóstwo inspiracji, pojawiła się masa dobrej muzyki. Najważniejsze albumy 2016 roku to na pewno Metallica – Hardwired to self destruct oraz Meshuggah – The violent sleep of reason. Nie jestem fanem Megadeth więc ichnia Dystopia w żaden sposób mnie nie pociągnęła, a Battles od In Flames ominąłem szerokim łukiem. Bardzo duży wpływ na moją grę wywarł Reborn grupy Feared (swoją drogą album jest naprawdę świetny). Pojawiła się u mnie nowa gitara, sporo nowego sprzętu w tym interfejs Focusrite Scarlett 2i2 oraz od tygodnia dzierżę multiefekt Line6 Amplifi TT, którego demo powinno się za jakiś czas pojawić.

Jeśli chodzi o muzyczne plany na ten 2017 rok, jest ich kilka. Na pewno pojawi się jakieś demo, możliwe również, ze wrzucę coś na polski Youtube. Więcej nie jestem w stanie zdradzić, ponieważ rok dopiero się rozpoczął więc wszystko będzie podawane na bieżąco. Nie wykluczam zrobienia kilku testów sprzętu różnej maści zaczynając od gitar, na piecach kończąc. Zobaczymy jak to wszystko się potoczy.

A Wy? Jakie macie plany lub postanowienia? Piszcie!

Struny gitarowe

Odkąd pamiętam, do swoich gitar używałem strun  D’addario 10-46, ponieważ najczęściej grywałem w stroju standard E z racji początków nauki. Z czasem jednak zmieniałem stroje i ten set wystarczał mi jedynie do Drop D, schodząc niżej robił się zwyczajnie makaron. Przy standardowej menzurze 24,75′ ta grubość w zupełności wystarcza, jednak schodząc nieco niżej (C, B, A) wypadałoby zabezpieczyć się w nieco grubsze struny.

Zestrajając się do B używałem strun Elixir NanoWeb Bronze Medium 13-56 oraz od niedawna Cleartone Heavy Series 13-70. W chwili obecnej w swoim LTD mam założone Dunlopy 11-50 z racji pogrywania w lżejszych strojach. Struny są jak najbardziej przyjemne, nie pękają i dobrze wybrzmiewają.

Jeśli ktoś z Was dopiero zaczyna zabawę ze strunami, sam je kupuje oraz wymienia, warto popatrzeć za w/w setami, szczególnie przychylałbym się do D’addario ponieważ z nimi „związany” jestem od samego początku nauki gry na instrumencie. Nie kosztują one dużo, jeśli nie są zbyt bardzo „orane” przez gitarzystę to powinny w miarę długo wytrzymać. Dla bardziej wymagających gitarzystów polecałbym struny Ernie Ball Slinky.11-48 lub 12-56.

A Wy jakich strun używacie? Piszcie!

Muzyczne marzenia…

Na pewno każdy z kolegów po fachu się ze mną zgodzi, że ma jakieś muzyczne/gitarowe marzenie. Jednemu marzy się wspaniały head, innemu niesamowite combo, gitara.. Każdy muzyk tego potrzebuje. Wiemy, ze to nie sprzęt a technika i uczucie darzone muzyce się najbardziej liczy, ale kto z nas nie marzył o Gibsonie LP z 58′? Mokre sny gitarzystów.. Albo o headzie Mesa/Boogie Triple Rectifire? Moje obecne sprzętowe marzenia ograniczają się do Washburna z serii Parallaxe Solar 17ETC (wersja z Evertune Bridge) oraz Randall’a Satana lub Randall’a 667. Pieniędzy na to wyjdzie dużo, ale radość przeogromna, zwłaszcza jeśli samemu się na to uzbiera i nadejdzie właśnie ten moment, kiedy lecisz do sklepu i kupujesz swój pierwszy egzemplarz chyba, że znajdziesz gdzieś używkę. Ja już powoli nastawiam się na kupno Washburna ze sklepu, ponieważ nie widziałem nigdzie u nikogo w Polsce właśnie tej wersji używanej. Nigdy nie byłem fanem siedmiostrunówek, ale z wiekiem zmieniły się moje horyzonty. I podobno człowiek zmienia się co 7 lat, więc może nastał właśnie ten moment?

Kolejne moje muzyczne marzenia są raczej długoplanowe. Chciałbym wydać przynajmniej jedną solową płytę, robić trasy koncertowe po Polsce i całym świecie, zrobić własną salkę prób połączoną ze studiem nagrań. Kto wie, może to się spełni. Ja jestem pełen nadziei bo muzyka to jest to, co chciałbym w życiu robić.

Każdy z gitarzystów na pewno marzy o sporej kolekcji gitar. Ja bym chciał mieć po jednym wiośle od każdego polskiego producenta (Mayones, Skervesen, BlacKat oraz RAN), poza tym PRS Custom 24, multiscale’owy Strandberg czy chociażby headless’owy Kiesel Vader 7. Aktualnie w domu mam 3 gitary, w UK u siostry jest jedna i kolejna możliwe, że przybędzie do mnie w przyszłym roku więc malutkimi kroczkami kolekcja się powiększa. A wy jakie macie marzenia? Podzielcie się!

2012-2016, czyli podsumowanie pierwszych 4 lat

Od 2012 roku (dokładnie od maja) uczę się grać na gitarze. Pierwsze swoje muzyczne przeżycie miałem w 2013 roku, kiedy to w szkolnym zespole zabrakło drugiego gitarzysty. Początkowo sceptycznie do tego podchodziłem ale wiadomo, że największe doświadczenie i motywację zgarnia się podczas grania przed publiką. Nie było łatwo, ale dało mi to sporego kopa do dalszej pracy. Szkolne uroczystości typu apele, otrzęsiny czy Dzień Edukacji Narodowej nie stanowiły zbytniego problemu. W naszym składzie (2 gitary, bas, perkusja, 2x wokal, saksofon oraz klawisze) nie brakowało różnorodności gatunkowej więc logicznym było, że podczas prób graliśmy również coś innego niż zaplanowane kawałki. Zdarzało się, że podczas próby generalnej na sali gimnastycznej zagraliśmy coś rockowego tak dla rozluźnienia sytuacji. Swoją „karierę” w szkolnym zespole zakończyłem podczas święta szkoły połączonego ze zjazdem absolwentów, w sumie było to ok. 2000 osób. Stres był niesamowity zwłaszcza w momencie, kiedy padła mi gitara (chiński paździerz, nie trzymała stroju a nie miałem zapasowej co było ogromnym błędem ale i problemem z powodów finansowych). Musiałem dzwonić po znajomego aby przywiózł mi swoją, bo inaczej nie mielibyśmy gitary (drugi gitarzysta zrezygnował z grania dużo wcześniej). Od maja 2015 roku nie gram w szkolnym zespole, ponieważ skończyłem tam edukację i cały skład się rozpadł (wszyscy skończyliśmy niemalże w tym samym czasie). Od września 2015 do końca kwietnia 2016 przebywałem w UK u siostry, gdzie codziennie pracowałem nad techniką gry.

10941763_766276926792180_2073975360_n

Poza graniem w szkole, udzielałem się też w innych zespołach. Z moją dość dobrą znajomą założyliśmy zespół folkmetalowy (The Thinkers, niestety już się rozpadł) a z kumplem mieliśmy akustyczny projekt. Poza nimi od końca 2015 r. pracuję nad własnym materiałem z ogromnymi przerwami z powodów finansowo-technicznych lecz mam nadzieję, że to się niedługo zmieni. Skupiam się najbardziej na najcięższych klimatach (death, gore, melodeath, blackened death). Moimi inspiracjami w tym temacie jest twórczość Kerim’a „Krimh’a” Lechnera, byłego perkusisty Decapitated oraz Adama Buszko z Hate. Andy James oraz Ola Englund również mają wpływ na moją technikę i styl. Chciałbym zrobić fuzję tego wszystkiego. Jak to wyjdzie – zobaczymy. Trzeba być dobrej myśli!

LTD by ESP EC200QM – pierwsza elektryczna miłość

Dziś przedstawię Wam krótką recenzję wiosła, które jest ze mną na co dzień, mianowicie LTD EC200QM wyprodukowana w Indonezji. Wiosło dość wygodne, całkiem przyjemny mahoniowy gryf. Lekkie, dobrze wyważone z genialnymi wcięciami w korpusie, żeby grało się bardzo dobrze w pozycji stojącej i siedzącej. Kiedyś byłem przeciwnikeim Les Pauli, teraz kocham to wiosło bardziej niż kiedykolwiek i mogę być pewny, że zostanie ze mną na dłużej. Wymienione przetworniki z oryginalnych ESP LH150 na set Wilkinsonów MWVC daje klarowny sound. Gitara ta nadaje się do czystego bluesowego grania jak i wzywania samego Lucyfera z otchłani piekieł.

Specyfikacja:
Konstrukcja: 24.75″ Set-neck
Korpus: Mahoń
Top: Klon wzorzysty
Gryf: Mahoń (3 częściowy)
Kształt gryfu: Thin U
Podstrunnica: Palisander
Progi: 24 XJ
Inlaye: Kropki
Bridge Pickup: Wilkinson MWVC
Neck Pickup: Wilkinson MWVC
Mostek: TOM & Stoptail

Nie rozegrałem jej jeszcze na tyle dobrze, aby wypuścić jakieś wideo ale myślę, że niedługo to się stanie jak tylko dorwę lepszy aparat i dobre combo, na którym mógłbym ją nagrać. Nowa gitara kosztuje ok 1500 zł, ja za swoją dałem 650zł więc myślę, że to był dobry deal.

Pozdrawiam i stay tuned and rock on!

Albumy, które miały wpływ na mój styl gry

Pierwszym krążkiem, który w jakiś sposób ukształtował mój styl gry, był „Erebos” zespołu Hate wydany w 2010 roku. Szybkie, dynamiczne riffy oraz deathmetalowe brzmienie zaczęło mnie inspirować oraz bardziej motywować do gry w szybszych partiach. Hate jest formacją, której słucham od kilku lat, znam ich gitarzystę Adama, z którym udało mi się porozmawiać. Bardzo mądry człowiek, mocno stąpający po ziemi, doskonały gitarzysta oraz frontman.

Kolejna płyta to „Necropolis” naszej rodzimej grupy Vader. Thrash połączony z death metalem dał mieszankę wybuchową. Mocne, energiczne granie oraz wokal Piotra „Petera” Wiwczarka dały mi niezłego kopa. Vader był u mnie we Włocławku bodajże w maju 2014 roku. Żałuję, że nie poszedłem na koncert. Piosenka pt „Impure” z tego albumu to majstersztyk. Piotr Wiwczarek jak i Adam Buszko z Hate są endorserami gitar firmy RAN Guitars z Olsztyna, o której napiszę niebawem.

Od niedawna słucham zespołu Feared, szczególnie upodobałem sobie albumy „Furor Incarnatus” oraz „Reborn”. Bardzo szybkie partie rytmiczne, doskonałe solówki i świetnie dopasowane brzmienie gitar. Agresywna, pełna dynamiki gra zapoczątkowała moją miłość do gitar siedmiostrunowych, których we wcześniejszym okresie byłem przeciwnikiem. Ola Englund, gitarzysta Feared oraz The-Haunted, jest moim obecnym idolem jeśli chodzi o gitarzystów i endorserów sprzętu muzycznego. Najbardziej upodobałem sobie piosenkę „Lords Resistance Army” z albumu „Reborn”, ponieważ bardzo zainteresowała mnie partia rytmiczna tego utworu. Z początku wydawała się trudna do zagrania, jednak motywacja wzięła górę i nie wykluczam nagrania coveru.

Chęć zdobycia wymarzonego poziomu gry na gitarze pociągnęła mnie do sięgnięcia po album „Vulgar Display of Power” grupy Pantera. Legendarne partie i solówki Dimebaga Darella do dziś powodują u mnie dreszcze i rosnące napięcie, a rozpoznawalny przez wszystkich utwór „Walk” grany jest przeze mnie przynajmniej kilka razy w tygodniu. „Mouth of War” jest jedną z moich ulubionych piosenek i świetnie scoverowanych przez Ola oraz Mario z Feared. Polecam ten cover każdemu fanowi Pantery. Jest dowodem na to, że może brzmieć lepiej niż oryginał

O samych zespołach jak i również gitarzystach będę pisał w oddzielnych artykułach. Dziękuję za uwagę i zapraszam do odsłuchania tych krążków. Pozdro!

Muzyczne zmiany

Zanim zacząłem słuchać muzyki rockowej (co również poskutkowało rozpoczęciem nauki gry na instrumencie) byłem typowym hip – hopowcem. Chodziłem w dresach, rozciągniętej bluzie z kapturem. Pewnego dnia mój dobry znajomy zaprosił mnie do domu, na zwyczajną posiadówkę. Zaczęliśmy przeglądać Youtube w poszukiwaniu jakichś ciekawych piosenek (wtedy sam był metalhead’em). Włączyliśmy wtedy chyba System of a Down, jedną z jego ulubionych kapel w tamtym czasie. Potem słuchaliśmy Green Day, Nirvany, Slipknota i bodajże Behemotha (nie pamiętam dokładnie jak to było). To było dobre 4 lata temu.

Po dziś dzień słucham coraz to mocniejszych kawałków, zaczynając od klasyki death metalu – Cannibal Corpse – aż do totalnego łojenia typu Aborted. Jednak zdarzają się dni, kiedy słucham spokojnego, melancholijnego bluesa w wykonania Erica Claptona, Stevie Ray Vaughan’a czy legendarnego B.B. King’a. Na gitarze również się zdarzy, że zaczynając na Hell’s Bell’s zespołu AC/DC a kończąc na Layli.

Lista dwudziestu kapel, które uwielbiam:

  1. Vader
  2. Cannibal Corpse
  3. Hate
  4. Feared
  5. The-Haunted
  6. Aborted
  7. Andy James
  8. Decapitated
  9. In Flames
  10. The Agonist
  11. Pantera
  12. Meshuggah
  13. Sepultura
  14. Disturbed
  15. Paradise Lost
  16. Killswitch Engage
  17. Stevie Ray Vaughan
  18. Metallica
  19. Machine Head
  20. Children of Bodom

Każdy z tych zespołów jest dla mnie w jakiś sposób ważny, bo dzięki nim kształtuję swoją osobowość oraz technikę gry. Z czasem zrecenzuję kilka zespołów i wrzucę ulubione kawałki. Nie wykluczam nagrania coverów poszczególnych utworów lub też zrobienia czegoś w stylu „10 songs in one take” lub innego rodzaju kompilacji. W międzyczasie pracuję nad pierwszym singlem, który zostanie tu również udostępniony oraz krótko opisany. Stay tuned and rock’n’roll!