Nowa Metallica – hit czy kit?

Jak wszyscy wiemy, kilka dni temu miała swoją premierę kolejna płyta Metalliki – „Hardwired.. To Self Destruct”. Był to niezły hype, ponieważ od ośmiu lat Metallica nie wypuściła żadnego albumu. Jedni twierdzą, ze ten krążek jest do kitu, natomiast inni – że to powrót starej Mety z czasów „Kill’em All” lub „Ride the Lightning”. Jak dla mnie płyta wypadła całkiem dobrze. Dość dynamiczne riffy, w miarę utrzymane tempo Larsa na które wszyscy narzekali. Głos James’a nadal wciska w fotel podczas słuchania. Może nie jest to mistrzostwo świata ani zupełny szczyt formy Metalliki na jaki wszyscy czekali, aczkolwiek panowie trzymają poziom. Ja upatrzyłem sobie najbardziej utwory „Moth into Flame”, „Dream No More”, „Now That We’re Dead” oraz „Murder One” jako hołd zmarłemu w zeszłym roku Lemmy’emu Kilmisterowi z Motorhead. Wbrew wszelkim prześmiewczym opiniom, że Meta „skończyła się na Kill’em All”, moje odczucia wobec tej płyty są jak najbardziej pozytywne. Pełne energii kawałki, dobre partie rytmiczne i całkiem niezłe solówki tylko poprawiają to wrażenie. Po ośmiu latach, zastępca „Death Magnetic” zrobił swoją robotę doskonale. 

Jeśli znajdę czas i moje palce wrócą do pełnej formy, spróbuję swoich sił z coverami najnowszej Metalliki.

Pozdrawiam i radujcie się nią wszyscy!

Reklamy

Autor: Jakub

Gitarzysta, muzyk, tekściarz, miłośnik gitar wszelkiej maści, bujający w obłokach szalony perfekcjonista artystyczny

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s