LTD by ESP EC200QM – pierwsza elektryczna miłość

Dziś przedstawię Wam krótką recenzję wiosła, które jest ze mną na co dzień, mianowicie LTD EC200QM wyprodukowana w Indonezji. Wiosło dość wygodne, całkiem przyjemny mahoniowy gryf. Lekkie, dobrze wyważone z genialnymi wcięciami w korpusie, żeby grało się bardzo dobrze w pozycji stojącej i siedzącej. Kiedyś byłem przeciwnikeim Les Pauli, teraz kocham to wiosło bardziej niż kiedykolwiek i mogę być pewny, że zostanie ze mną na dłużej. Wymienione przetworniki z oryginalnych ESP LH150 na set Wilkinsonów MWVC daje klarowny sound. Gitara ta nadaje się do czystego bluesowego grania jak i wzywania samego Lucyfera z otchłani piekieł.

Specyfikacja:
Konstrukcja: 24.75″ Set-neck
Korpus: Mahoń
Top: Klon wzorzysty
Gryf: Mahoń (3 częściowy)
Kształt gryfu: Thin U
Podstrunnica: Palisander
Progi: 24 XJ
Inlaye: Kropki
Bridge Pickup: Wilkinson MWVC
Neck Pickup: Wilkinson MWVC
Mostek: TOM & Stoptail

Nie rozegrałem jej jeszcze na tyle dobrze, aby wypuścić jakieś wideo ale myślę, że niedługo to się stanie jak tylko dorwę lepszy aparat i dobre combo, na którym mógłbym ją nagrać. Nowa gitara kosztuje ok 1500 zł, ja za swoją dałem 650zł więc myślę, że to był dobry deal.

Pozdrawiam i stay tuned and rock on!

Reklamy

Nowa Metallica – hit czy kit?

Jak wszyscy wiemy, kilka dni temu miała swoją premierę kolejna płyta Metalliki – „Hardwired.. To Self Destruct”. Był to niezły hype, ponieważ od ośmiu lat Metallica nie wypuściła żadnego albumu. Jedni twierdzą, ze ten krążek jest do kitu, natomiast inni – że to powrót starej Mety z czasów „Kill’em All” lub „Ride the Lightning”. Jak dla mnie płyta wypadła całkiem dobrze. Dość dynamiczne riffy, w miarę utrzymane tempo Larsa na które wszyscy narzekali. Głos James’a nadal wciska w fotel podczas słuchania. Może nie jest to mistrzostwo świata ani zupełny szczyt formy Metalliki na jaki wszyscy czekali, aczkolwiek panowie trzymają poziom. Ja upatrzyłem sobie najbardziej utwory „Moth into Flame”, „Dream No More”, „Now That We’re Dead” oraz „Murder One” jako hołd zmarłemu w zeszłym roku Lemmy’emu Kilmisterowi z Motorhead. Wbrew wszelkim prześmiewczym opiniom, że Meta „skończyła się na Kill’em All”, moje odczucia wobec tej płyty są jak najbardziej pozytywne. Pełne energii kawałki, dobre partie rytmiczne i całkiem niezłe solówki tylko poprawiają to wrażenie. Po ośmiu latach, zastępca „Death Magnetic” zrobił swoją robotę doskonale. 

Jeśli znajdę czas i moje palce wrócą do pełnej formy, spróbuję swoich sił z coverami najnowszej Metalliki.

Pozdrawiam i radujcie się nią wszyscy!

Albumy, które miały wpływ na mój styl gry

Pierwszym krążkiem, który w jakiś sposób ukształtował mój styl gry, był „Erebos” zespołu Hate wydany w 2010 roku. Szybkie, dynamiczne riffy oraz deathmetalowe brzmienie zaczęło mnie inspirować oraz bardziej motywować do gry w szybszych partiach. Hate jest formacją, której słucham od kilku lat, znam ich gitarzystę Adama, z którym udało mi się porozmawiać. Bardzo mądry człowiek, mocno stąpający po ziemi, doskonały gitarzysta oraz frontman.

Kolejna płyta to „Necropolis” naszej rodzimej grupy Vader. Thrash połączony z death metalem dał mieszankę wybuchową. Mocne, energiczne granie oraz wokal Piotra „Petera” Wiwczarka dały mi niezłego kopa. Vader był u mnie we Włocławku bodajże w maju 2014 roku. Żałuję, że nie poszedłem na koncert. Piosenka pt „Impure” z tego albumu to majstersztyk. Piotr Wiwczarek jak i Adam Buszko z Hate są endorserami gitar firmy RAN Guitars z Olsztyna, o której napiszę niebawem.

Od niedawna słucham zespołu Feared, szczególnie upodobałem sobie albumy „Furor Incarnatus” oraz „Reborn”. Bardzo szybkie partie rytmiczne, doskonałe solówki i świetnie dopasowane brzmienie gitar. Agresywna, pełna dynamiki gra zapoczątkowała moją miłość do gitar siedmiostrunowych, których we wcześniejszym okresie byłem przeciwnikiem. Ola Englund, gitarzysta Feared oraz The-Haunted, jest moim obecnym idolem jeśli chodzi o gitarzystów i endorserów sprzętu muzycznego. Najbardziej upodobałem sobie piosenkę „Lords Resistance Army” z albumu „Reborn”, ponieważ bardzo zainteresowała mnie partia rytmiczna tego utworu. Z początku wydawała się trudna do zagrania, jednak motywacja wzięła górę i nie wykluczam nagrania coveru.

Chęć zdobycia wymarzonego poziomu gry na gitarze pociągnęła mnie do sięgnięcia po album „Vulgar Display of Power” grupy Pantera. Legendarne partie i solówki Dimebaga Darella do dziś powodują u mnie dreszcze i rosnące napięcie, a rozpoznawalny przez wszystkich utwór „Walk” grany jest przeze mnie przynajmniej kilka razy w tygodniu. „Mouth of War” jest jedną z moich ulubionych piosenek i świetnie scoverowanych przez Ola oraz Mario z Feared. Polecam ten cover każdemu fanowi Pantery. Jest dowodem na to, że może brzmieć lepiej niż oryginał

O samych zespołach jak i również gitarzystach będę pisał w oddzielnych artykułach. Dziękuję za uwagę i zapraszam do odsłuchania tych krążków. Pozdro!

Muzyczne zmiany

Zanim zacząłem słuchać muzyki rockowej (co również poskutkowało rozpoczęciem nauki gry na instrumencie) byłem typowym hip – hopowcem. Chodziłem w dresach, rozciągniętej bluzie z kapturem. Pewnego dnia mój dobry znajomy zaprosił mnie do domu, na zwyczajną posiadówkę. Zaczęliśmy przeglądać Youtube w poszukiwaniu jakichś ciekawych piosenek (wtedy sam był metalhead’em). Włączyliśmy wtedy chyba System of a Down, jedną z jego ulubionych kapel w tamtym czasie. Potem słuchaliśmy Green Day, Nirvany, Slipknota i bodajże Behemotha (nie pamiętam dokładnie jak to było). To było dobre 4 lata temu.

Po dziś dzień słucham coraz to mocniejszych kawałków, zaczynając od klasyki death metalu – Cannibal Corpse – aż do totalnego łojenia typu Aborted. Jednak zdarzają się dni, kiedy słucham spokojnego, melancholijnego bluesa w wykonania Erica Claptona, Stevie Ray Vaughan’a czy legendarnego B.B. King’a. Na gitarze również się zdarzy, że zaczynając na Hell’s Bell’s zespołu AC/DC a kończąc na Layli.

Lista dwudziestu kapel, które uwielbiam:

  1. Vader
  2. Cannibal Corpse
  3. Hate
  4. Feared
  5. The-Haunted
  6. Aborted
  7. Andy James
  8. Decapitated
  9. In Flames
  10. The Agonist
  11. Pantera
  12. Meshuggah
  13. Sepultura
  14. Disturbed
  15. Paradise Lost
  16. Killswitch Engage
  17. Stevie Ray Vaughan
  18. Metallica
  19. Machine Head
  20. Children of Bodom

Każdy z tych zespołów jest dla mnie w jakiś sposób ważny, bo dzięki nim kształtuję swoją osobowość oraz technikę gry. Z czasem zrecenzuję kilka zespołów i wrzucę ulubione kawałki. Nie wykluczam nagrania coverów poszczególnych utworów lub też zrobienia czegoś w stylu „10 songs in one take” lub innego rodzaju kompilacji. W międzyczasie pracuję nad pierwszym singlem, który zostanie tu również udostępniony oraz krótko opisany. Stay tuned and rock’n’roll!

 

Początki

Swoją przygodę z gitarą zacząłem od akustyczno – klasycznej Durango MG916. Pożyczyłem ją od kumpla, potem odkupiłem od niego za symboliczną kwotę. Nie jest może jakaś najlepsza, ale na początek, taka akurat do nauki. Co prawda, mi zbyt nie podeszła (zbyt toporny gryf, jak na moje ręce), ale to nie przeszkadzało mi jakoś znacząco w czasie nauki, ponieważ byłem maksymalnie zmotywowany (rodzice myśleli, że zwyczajnie odpuszczę po chwili – jak widać, mylili się). Po jakimś czasie, już teraz nie pamiętam, kupiłem pierwszą gitarę elektryczną. Jako początkujący, nie wiedziałem co kupuję, bałem się pytać ludzi bo panowała moda na „hejt”.

Kolejną „gitarą” zakupioną przeze mnie był.. No właśnie, co to właściwie było? Na aukcji pojawiło się cudeńko – „kopia Gibson SG” i oczywiście, mądry ja, skusiłem się na to, bo byłem zwyczajnie głupi, dałem się zrobić w konia na 300zł. Owym „cudeńkiem” okazał się chiński Sounder. Najgorszy, wg mnie, szrot na rynku gitarowym. Mimo tego, jak był wykonany i jak brzmiał, zagrał ze mną kilka koncertów oraz prób i wbrew pozorom, mam go do dnia dzisiejszego. Przez tą akcję z zakupem zaczynało mi w główce świtać, aby zapoznać się szerzej z tematem rynku gitar oraz innego sprzętu muzycznego. Człowiek uczy się na błędach, prawda?

Kilkanaście tygodni później kupiłem na olx.pl (dawniej tablica.pl) mały piecyk gitarowy Line 6 Spider IV 15W. To dzięki niemu powstało kilka nagrań, które wciąż przechowuję na dysku i to dzięki temu piecowi odbywały się w szkole apele, podczas których grałem. Małe, cyfrowe combo gitarowe idealnie nadawało się do grania w warunkach domowych, na małych koncertach oraz próbach, gdzie o dziwo, przebijałem się przez perkusję (nie pytajcie, jakim cudem).

W moje dwudzieste urodziny postanowiłem powiększyć swoją kolekcję gitar, kupując używaną LTD by ESP MH50 BLK z mostem Floyd Rose Licensed. Nie był to szczyt moich marzeń, lecz w porównaniu do Soundera, brzmiała o niebo lepiej. Czarna piękność, której musiałem się niestety pozbyć, ze względu na wyjazd za granicę.

Postaram się niedługo wrzucić moje osobiste recenzje sprzętu oraz subiektywne opinie na ich temat. Czekam również na dostawę kilku „must have” bez których nie dam rady nagrywać. Trzymajcie się!

Witam wszystkich!

muzyka

Mam na imię Kuba, w tym roku skończyłem 21 lat. Z muzyką związany jestem praktycznie od dzieciństwa. Poprzez zainteresowanie się nią, zacząłem uczyć się gry na instrumentach: gitarze klasycznej, akustycznej oraz elektrycznej, trochę również na gitarze basowej. Na tych instrumentach gram od ponad 4 lat. Dla jednych to mało, dla drugich dużo. Przez ten czas zdobyłem dość duże doświadczenie (moim zdaniem) na temat instrumentów, rynku muzycznego oraz wszelkich innych. Pojawią się tu moje subiektywne opinie, bez żadnego ściemniania, całkowicie szczere testy. Cenię sobie szczerość i mówię bardzo często, co i jak myślę, więc mogą się pojawić różne „smaczki”. Ten blog będzie poświęcony sprzętowi muzycznemu, który towarzyszy mi na co dzień. Pojawią się recenzje, testy oraz krótkie dema, prezentujące dany sprzęt. Nie wykluczam również uruchomienia kanału na YuoTube pod kątem prezentacji oraz recenzji, tudzież zwyczajnego vlogowania. Wpisy będą dotyczyć również wszystkiego, co z muzyką jest związane (koncerty, albumy, wykonawcy etc.), można powiedzieć, że to będzie taki „muzyczny misz – masz”. Pozdrawiam!